
Świętego Wojciecha żywot pierwszy

"Książę zaś, poznawszy jego zamiary, daje mu łódź i dla bezpieczeństwa podczas podróży zaopatruje ją w trzydziestu wojów. On zaś przybył najpierw do miasta Gdańska, położonego na skraju rozległego państwa [tego] księcia i dotykającego brzegu morza. Tu, gdy miłosierny Bóg błogosławił jego przybyciu, gromady ludu przyjmowały chrzest. Tu [także], odprawiając obrzędy mszalne, Ojcu ofiarował Chrystusa, któremu za kilka dni siebie samego miał złożyć w ofierze".
OD WYDAWCY
Świętego Wojciecha żywot pierwszy przypisywany Janowi Kanapariuszowi nie jest tekstem nieznanym, który należy dopiero odkrywać i upowszechniać. Dawno już wszedł do kanonu piśmiennictwa średniowiecznego. Ma także ustalone miejsce w dziejach świętego. O Żywocie pisano wielokrotnie. Interesował zarówno historyków, jak hagiografów i teologów. Po polsku ukazał się po raz pierwszy w połowie XIX wieku. Później doliczyć się można jeszcze kilkunastu publikacji całego tekstu bądź jego fragmentów. Z łacińskim oryginałem mierzyli się tacy tłumacze i znawcy epoki jak, Józef Muczkowski, Jadwiga Karwasińska, Kazimierz Abgarowicz i Brygida Kürbis. Uznać by zatem można, że kolejne wydanie Żywota pierwszego świętego Wojciecha nie jest zadaniem najpilniejszym, gdyby nie szczególne powody wynikające z powstania projektu Biblioteki Gdańskiej.

W projekcie tym, którego celem jest zgromadzenie, uporządkowanie i upowszechnienie w ramach jednolitej formy edytorskiej tekstów istotnych dla dziejów Gdańska i Pomorza Gdańskiego, Żywot pierwszy świętego Wojciecha to tekst wyjątkowy. Otwiera bowiem tworzoną przez następne wieki serię literackich i paraliterackich wypowiedzi o Gdańsku. To właśnie w tym najstarszym rękopisie żywota pojawia się po raz pierwszy Gdańsk jako miejsce, w którym z rąk świętego Wojciecha "gromady ludu przyjmowały chrzest". Dla dziejów miasta jest to więc tekst inauguracyjny, założycielski - w ramach Biblioteki Gdańskiej powinien stać się zatem symbolicznym tomem pierwszym.
Przygotowując do druku niniejsze wydanie mogliśmy skorzystać z bogatego dorobku poprzedników. Kłopot polegał w tym wypadku na nadmiarze wydań i opracowań. Który przekład przypomnieć - Abgarowicza czy Kürbisówny? Z jakich przypisów i komentarzy skorzystać - Karwasińskiej czy młodszych o jedną generację historyków: Danuty Zydorek i Dariusza Sikorskiego. Po namyśle postanowiliśmy wykorzystać przekład Kazimierza Abgarowicza z lat sześćdziesiątych XX wieku i komentarze, które do tego przekładu zrobiła Jadwiga Karwasińska - wybitna znawczyni epoki i edytorka tekstu Żywota. To ona przed półwieczem stworzyła kanon edytorski, który - jak się zdaje - do dzisiaj nie został przekroczony.

Książkę otwierają faksymilowe podobizny wszystkich kart najdawniejszego rękopisu, którego oryginał znajduje się w zbiorach Herzog August Bibliothek w Wolfenbüttel. Część następna przynosi ustalony przez Karwasińską tekst łaciński obok polskiego przekładu Abgarowicza. Po każdym rozdziale umieszczone zostały przypisy i komentarze, które odnoszą się do niejasnych i trudnych dzisiaj do zrozumienia fragmentów średniowiecznego rękopisu. Nie wyczerpują one wszystkich spornych kwestii związanych z autorem i tekstem Żywota pierwszego świętego Wojciecha. Dlatego w części ostatniej - zatytułowanej Glosy i komentarze - zamieściliśmy wybór fragmentów publikacji historyków i znawców przedmiotu: Jadwigi Karwasińskiej, Heleny Chłopockiej, Gerarda Labudy. Dzięki ich pracy, oraz pracy kilku generacji badaczy, którym należy się wdzięczna pamięć, wiele tajemnic tekstu Kanapariusza zostało już wyjaśnionych.
W przygotowaniu obecnej edycji Żywota korzystaliśmy z cennych uwag i wskazówek Pani Danuty Zydorek, za co w tym miejscu serdecznie dziękujemy.
